Opinie o nas

Kiedy masz zamiar coś robić pierwszy raz zazwyczaj masz obawy. Pomóż innym je rozwiać, opisz swoje przeżycia, emocje, towarzyszące przed skokiem obawy, podziel się radością!

Super ekstra niezapomniane wrażenia, każdy powinien spróbować, mi nie przeszkodzi nawet mały lek wysokości, polecam

Andrzej Jurek

Dodano: 2018-08-20

Od dawna planowałam skoczyć i nie żałuje! Po skoku od razu chciałam to powtórzyć i na pewno jeszcze skoczę! Dziękuje całej ekipie za super atmosferę dzięki której wyluzowałam i mniej się stresowałam

Patrycja Pomykała

Dodano: 2018-08-18

To mial byc jeden skok i spelnienie marzenia jednak okazalo sie czym wiecej... Chodze teraz z glowa w chmurach i czekam na jeszcze... Dziekuje calej ekipie za atmosfere i profesjonalizm. Do zobaczenia

Izabela Mazur

Dodano: 2018-08-14

Skok to prezent na 40-te urodziny. Nie mogłam otrzymać lepszej niespodzianki! Wrażenia niesamowite i niezapomniane! Chciałabym tak spędzać każde kolejne urodziny :) Polecam szczególnie tym, którzy mają wątpliwości lub czują niepokój, a chcieliby "polatać" w obłokach....zero stresu, a 100 procent zadowolenia! Po skoku - planuje się kolejny ....:)

agnieszka szułczyńska

Dodano: 2018-07-29

Niesamowite wrażenia, coś pięknego , brakło mi słów żeby cos powiedzieć bo tego ..po prostu nie da sie opisać, było "trochę" stresu ale dzięki wspaniałemu poczuciu humoru instruktorów wszystko zeszło jak ręką odjał :-D zostałam naladowana energia na pewno na długi czas! Chce jeszcze raz!!!!!! Pozdrawiam i polecam wszystkim niezdecydowanym !!! :-)

Magdalena Ruszkowska

Dodano: 2018-08-18

Było wspaniale. Tomek pełen profesjonalizm. Krzysiek najlepszy fotograf pod słońcem :) To był pierwszy skok ale na pewno nie ostatni. Ponad chmurami tylko z Wami :)

Klaudyna

Dodano: 2018-08-18

Super sprawa, adrenalina + 1000 :-D na pewno będę chciał skoczyć jeszcze raz, tylko tym razem namówię również żonę. Super ludzie, bardzo miła i wesoła atmosfera.

Wiktor Horajski

Dodano: 2018-08-02

Odlotowe urodziny :0) Pięćdziesiąte urodziny. Niby dzień jak co dzień, ale jednak taka cyfra daje do myślenia. Jakoś nigdy nie szalałem w ten ważny dla mnie dzień, ale pół wieku to by wypadało uczcić. O takich urodzinach jak w tym roku nawet nie śmiałem marzyć. Szósta rano wstaję do pracy, a tu niespodzianka cała rodzinka na nogach i wręczają mi prezent... hymm prezent? kurna i tu mnie wmurowało, to była petarda, nie prezent! Podobno moja mina była nie do opisania, a ja sam zaniemówiłem i musiałem usiąść z wrażenia. Co to było? co mnie tak zaskoczyło? I tu zaczyna się cała historia. Na naszej „Harpagańskiej Dyszce” mieliśmy nagrodę losowaną wśród uczestników „Skok Spadochronowy w Tandemie” i ja tak sobie zażartowałem „ o szkoda, że Harpagani nie mogą brać udziału w losowaniu, bo może bym sobie skoczył (taki żarcik ) :0)” Nie było by w tym nic dziwnego, lecz całe życie wydawało mi się, że mam lęk wysokości. I po tajnej naradzie Agi i naszego Harpagańskiego Komandosa Damiana sprawa została przyklepana. „Pogięło was?” to były słowa, które zastąpiły z reguły używany zwrot w takich sytuacjach „dziękuję”. Odwrotu nie było, nie mogę przecież zrobić „Im” przykrości! A z drugiej strony to będzie naprawdę coś - taki skok :0) Nie powiem, że myśli były różne nawet i te „czarne”, ale o dziwo im bliżej skoku tym byłem spokojniejszy. Owszem, troszkę poczytałem o tych skokach, prześledziłem stronę organizatora i stwierdziłem (może to i niebezpieczne, ale przecież tam skaczą zawodowcy, którzy mają po kilka tysięcy oddanych skoków. Jakiego trzeba by mieć pecha, żeby „coś się mogło wydarzyć?” To przeznaczenie nami kieruje, jak coś ma się wydarzyć … to może się zdarzyć wszędzie). Nadszedł ten dzień. W piękne słoneczne popołudnie meldujemy się całą rodzinką na lotnisku w Czechowicach Dziedzicach. Zaskoczyło mnie, że aż tyle ludzi tam było. Fajnie, bo sześć osób skakało przede mną (dwa tandemy mieszczą się na raz do samolotu), miałem czas popatrzeć na przygotowania i instruktaż innych osób, żeby lepiej zapamiętać co robić (a uwierzcie mi, że nie łatwo słuchać uważnie, mając w głowie, że za chwilę będziecie lecieć z góry :0) ). Niewiem jak to działało u mnie, ale mimo wszystko jedyne czego się obawiałem to, że pogoda nie pozwoli skoczyć ( ze względu na czarne chmury było pół godziny przestoju samolotu). Ponownie wiatr rozwiał chmury. Uff to zaczynamy. Zakładam kombinezon. Pilot z którym będę skakał udziela mi instruktażu ( trafił mi się najbardziej doświadczony pilot z całej grupy, ponad 6200 skoków) rozładowując wszechobecne napięcie pojawiające się na naszych twarzach (Aga próbuje nie okazywać strachu, chociaż dobrze wiem ile ją to kosztuje). Pakujemy się do samolotu, ja skaczę jako drugi, mam dodatkowe zadanie zasunąć i otworzyć roletę w drzwiach przed skokiem. Wrażenia z lotu niesamowite !!! Pilot zabawia rozmową, trochę to trwa, bo podejście na 4000m zajmuje ok 15 min (ja mam dodatkową atrakcję, bo pierwszy raz lecę samolotem). Ciekawe jak sobie poradzę z tym moim lękiem wysokości - myślę? Widoki niesamowite, z jednej strony Goczałkowice, a z drugiej cały pas gór. 1500 m wysokości, dociąganie uprzęży, dokładne sprawdzenie i lecimy ponad chmury (jak tu pięknie !) Ponad 3500m - pada komenda roleta! Otwieram. Ostatnie sekundy przed nieznanym! 4000 pierwsza para wyskakuje. Tak, to już się stanie, koniec myślenia! To niesamowite wyskakuję z samolotu a ja nie czuję żadnego lęku!!! Kilka sekund przybieram pozycję i lecę 200km/h z pilotem za plecami. Wiatr dzwoni w uszach, powietrze rozpycha usta i płuca (co robić? jak lepiej z zamkniętymi czy otwartymi ustami?). Pilot klepie mnie w ramię na znak, że mogę rozłożyć ręce do „szybowania” i pokazuje mi kamerę gdzie mam się uśmiechać, bo sam o niej nie pamiętałem :0) 45 sekund ciągnie się w nieskończoność. Jest szarpnięcie w górę, znaczy czasza się rozłożyła (Aga później powie, że dopiero wtedy trochę odetchnęła). Tak, teraz dopiero to jest frajda. Pilot każe mi stanąć na jego nogi i lekko podciągając się do góry luzuje uprząż. Spokojnie opadamy ok 5 min, robiąc kilka ostrych zakrętów (a do tego przez chwilę mogę sam posterować spadochronem, ja pierdzielę to jest „bajka” :0) ) podziwiając krajobraz. Opadamy coraz niżej lotniska, a ja, jak to ja, drę japę w radosnym uniesieniu na całego, bo już widzę moich kochańców na dole „Kocham Was!!!!” i gładziutko lądujemy na zielonej trawce. Wskoczyłem w nową pięćdziesiątkę i to dosłownie :0) Czasem robimy w życiu rzeczy, które nawet nam się nie śniły, które wydają się niedostępne i nieosiągalne, teraz już wiem, możemy zrobić prawie wszystko czego zapragniemy. Liczy się tylko to jak bardzo tego chcemy i kto jest koło nas. Dziękuję mojej Kochanej Rodzince za to szaleństwo :0) Dziękuję pilotowi Piotrowi (ksywa Grejpfut) za możliwość bezpiecznego i bezstresowego skoku w nowe 50 lat i szczerze polecam firmę Tandsnow każdemu, kto chce przeżyć niezapomniane podniebne chwile :0) Paweł

PAWEŁ WARWAS

Dodano: 2018-07-29

ZAMÓW VOUCHER NA SKOK JUŻ TERAZ!

Zrób wyjątkowy prezent sobie lub osobie którą kochasz! Podaruj jej niezapomniane wrażenia, które dodatkowo możemy uwiecznić na filmie. Osoba skacząca będzie przypięta atestowanymi pasami o wytrzymałości 4 ton do naszego doświadczonego skoczka. Skok odbywa się w specjalnym, podwójnym spadochronie z mechanizmem który w razie potrzeby automatycznie otwiera czaszę na bezpiecznej wysokości.

Aby zakupić bilet skontaktuj się z nami telefonicznie 500-042-268 lub kliknij KUP VOUCHER i zamów bilet.

Kup voucher
Pytania? Pisz lub dzwoń:
500-042-268